Lep z owoców jemioły wykorzystywano od niepamiętnych czasów do łowienia małych ptaków. Jej nazwa wywodzi się wedle wszelkiego prawdopodobieństwa właśnie od prasłowiańskiego „im”, „jem- ” — chwytać, łapać; z tegoż starego źródła także dzisiejsze imać się (czegoś). W cerkiewnosłowiańskim „imelnik” to ptasznik łowiący ptaki.
Dziś praktyk tych poniechano, ale jemioła nadal wabi ptaki. Jemiołuszka jedynie z nazwy jest najważniejszym jej gościem. Nie rzadziej zjawiają się po jej „jagody” inne ptaki – choćby paszkot, którego dawniej przezywano jemiołuchą, jemieluchą, drozdem jemiołowym. Do dziś łacińska, angielska czy niemiecka nazwa zdradzają jego pokarmowe upodobania. Turdus viscivorus znaczy tyle co drozd „jemiołojad”.
Jemiołuszkę nazywano zaś także czubakiem, anieluchą i jedwabniczką. To ostatnie skojarzenie, nawiązujące do delikatnego upierzenia, pojawia się także w innych językach (łac. Bombycilla – jedwabnoogonowy, niem. Seidenschwanz, dawne ang. Silk Tail).
W okresie bożonarodzeniowym także i my przynosimy gałązki jemioły pod nasze „strzechy”. Jemioła zawieszona nad głowami ma moc wzajemnego przyciągania ku sobie ludzi…
Jemiołuszko,
jemiołuszko,
coś ci powiem
dziś na uszko —
na topoli
jest jemioła,
poleć po nią
aż na czubek.
Jak przyniesiesz
mi jemiołę,
to cię pocałuję
w dzióbek.
Wanda Chotomska, „Jemiołuszka”

Choć brzmi to jak fraza z piosenki Rickiego Martina, to jest to naukowa (łacińska) nazwa najmniejszej atlantyckiej alki – alczyka – nazwa podana z dokładnością do podgatunku – stąd trzykrotne powtórzenie.
Jeżeli nazwa tego sokoła miałaby być zdrobnieniem od kobuza, to spodziewalibyśmy się raczej kobuska albo kobuzika aniżeli kobczyka. I faktycznie w pismach naszych pierwszych ornitologów takie formy pojawiły się najpierw – u księdza Jana Kluka, Stanisława Górskiego, Konstantego Tyzenhauza.
Wśród polskich nazw ptaków nie brakuje zdrobnień, czyli bardziej fachowo nazw deminutywnych. Występują one obok form podstawowych i oznaczają odrębne, nieraz nawet niespokrewnione ze sobą gatunki.



