Choć kuszące jest skojarzenie nazwy „puszczyk” z ‚puszczą’ jako miejscem jego występowania, to najprawdopodobniej nazwa ta jest jednak dźwiękonaśladowcza. Puszcza jako miejsce występowania bardzo wielu gatunków ptaków nie byłaby żadnym wyróżnikiem.
Transkrypcja głosu „hu, hu, huuuu” czy nawet w spotykanej formie „pu-gu” wydaje się jednak daleka od dzisiejszej nazwy „puszczyk”. Być może zatem na pewnym etapie kształtowania się języka słowo „puszcza” wpłynęło na ostateczne brzmienie nazwy tej sowy. Takie zjawisko jest wcale nierzadkie i nazywa się adideacją. Pewne słowa upodabniają się
do współczesnych sobie słów, choć mają odmienny rodowód (etymologię).
Największemu spośród puszczyków Konstanty Tyzenhauz dopisał środowiskowy „przydomek” mszarny, wskazując na częste miejsce występowania tej wielkiej sowy – śródleśne mszary. Wcześniejsza propozycja księdza Jana Kluka „sowa lappońska” została zarzucona jak większość odimiennych nazw.
Łacińskie nebulosa – mglisty – odnosi się zaś do cętkowanego, chmurnego, posępnego upierzenia, choć wyobraźnia podpowiada, że mogłaby się wiązać ze spowijającą podmokłe mszary gęstą mgłą. W rosyjskim z kolei użyto trafnego przymiotnika brodaty, który może być także kalką z dawnego łacińskiego Strix barbata („puszczyk brodaty”).
Intrygująco przedstawia się pochodzenie samego Strix, które wiąże się często ze słowem „strzyga” – to zaś otwiera drogę do licznych demonicznych konotacji tych nocnych ptaków…
Czytałem, że polska nazwa puszczyk mszarny to bezpośrednie odniesienie do mszarów, na których często się go spotyka